Social Icons

wtorek, 20 listopada 2012

Rozdział 3

      Wykorzystaliśmy cały czas i wzięliśmy się za robienie obiadu. Zdecydowaliśmy się na Piuree ( w sensie ziemniaki z masłem i mlekiem <nie wiem jak to się pisze :) > ) i dewolaje. A mój kochany kucharz obiecał zrobić pyszną surówkę.Przy "pichceniu" nie obyło się bez czułości względem mnie. Ciszyło mnie to, że mam kogoś kto pozwala mi zapomnieć o rzeczywistości. Nie każdy ma to szczęście.
Kiedy uporaliśmy się z obiadem, poszliśmy do salonu obejrzeć TV. Nie długo potem wrócili rodzice.
Mama bardzo lubiła Fabiana. Tata... Tata jak to tata, lubiłby go jako mojego kolegę, nie chłopaka. W końcu mam "tylko 15 lat". A Fabian 19. Ważne, że go toleruje.
Mama sie przebrała i wszyscy usiedliśmy do obiadu. Tata myślał, że robiłam obiad sama... Zachwycał się "moją" surówką. A tu taki joke . Fabian nie chciał wyprowadzać ojca z błędu. A ja tak.
-pyszna surówka - powiedział tata z pełną buzią - Nauczysz mnie ją kiedyś robić
- Ja nie umiem . To Fabian - Odpowiedziałam z dumą a Fabs się skulił. Doszłam do wniosku, że bardzo przejmuje go zdanie taty.
- Naprawdę ? To świetnie. Musicie częściej robić nam obiady - śmiała się mama , aby rozluźnić sytuację.
-Bardzo chętnie - udzielił się w końcu Fabian 

Gdy skończyliśmy posiłek, poszliśmy na spacer. Odwiedziliśmy Wiki. Ucieszyła się z wizyty. Akurat był u niej Dorian. Po jakichś 30 min rozmów bez konkretnego tematu, poszliśmy na kawę. Po drodze chłopcy rzucali śnieżkami w niewinne nikomu ani niczemu drzewa. Potam znudził im się ławy cel, więc rzucali w przechodniów. -.-" 
Na miejscu spotkaliśmy Kamila, mojego byłego chłopaka. Zerwaliśmy, bo ... Nie ważne. Podszedł do naszego stolika. Po cholerę ja się pytam ?! 
- O hej ekipo! - rzucił jak gdyby nigdy nic...
- Cześć - powiedział Fabian przez zaciśnięte ze złości zęby.
-Co tam u was ? - zapytał , a my siedzieliśmy jak wryci. Jak on mógł być tak bezczelny.
- Sądzę, że byłoby świetnie gdybyś em... poszedł - wkurzył się Dorian
- Ale kolego, przecież się przyjaźnimy - zachowywał się jak kretyn , niespodzianka on jest kretynem.
-W czasie przeszłym . Przyjaźniliśmy . Teraz jest teraz . Jak to powiadają od przyjaźni do nienawiści (mówi się od nienawiści do miłości, ale nie będę go TERAZ poprawiać)
- Ale ona dalej mnie kocha - wskazał na mnie
- Chyba śnisz ! - wybuchnął Fabs. Nie ukrywam. Lubię jak mnie broni. 
Chłopcy kłócili się z Kamilem, Wiki chyba o czymś myślała  a ja tylko siedziałam i zastanawiałam się nad jego słowami " Ale ona nadal mnie kocha" Naprawdę ? Gdyby mnie miesiąc temu nie zgwałcił, myślę, że bylibyśmy razem. Długa historia. Ale mamy czas... 

A było to tak... W połowie października. Byłam zakochana w pewnym osiemnastoletnim Kamilu W. Brzmi jak jakiś kryminał . No więc.

Byliśmy szczęśliwi. 16.10 dzień jego 18-tych urodzin. Zachlał się w 3 dupy i coś go opętało. Zabrał mnie do jakiejś klitki i stwierdził, że musimy uczcić jego urodziny. No i .... no zgwałcił mnie. Nikt nas nie słyszał. Muzyka była zbyt głośno. Po tym zdarzeniu zrobił się ... oschły ? Nie potrafię znaleźć określenia. Potem uciekłam i złapał mnie jego kolega Dorian. Opowiedziałam mu o wszystkim, poprosiłam też, żeby pozostało to między nami. I zostało. Zaprzyjaźniliśmy się, ja poznałam go z Wiki a on mnie z Fabianem. Swatka na krzyż. Ja go z nią. On mnie z nim. I tak zostało. Znaczy co do tego swatania. To ja swatałam, owszem , ale Dorian nas tylko poznał. Byłam wtedy bardzo przygnębiona. Fabs zaopiekował się mną, ale o nic nie pytał , wiedział, że mu nie powiem. Zakochałam się w nim , on we mnie też. Jesteśmy razem 2 tygodnie i mam nadzieję jeszcze długo. Zastanowiłam się już , kocham Fabiana, nie Kamila! Fabiana ! 
- NIE KOCHAM CIĘ ! - wrzasnęłam w stronę Kamila - Kocham jego - wskazałam na Fabiana.
-Szybką masz reakcję kotku. Jesteś tak samo powolna w myśleniu, jak i w łóżku. - zaśmiał się Kamil.
- Wynoś się! Albo się wkurzę, a ty tego nie chcesz... - Teraz krzyknął Dorian na pół centrum handlowego , a Fabs'a zamurowało po słowach Kamila. 
- To prawda z tym łóżkiem ? - zapytał nadal zamurowany Fabian
- Niee ! Kamil non-stop kłamie. - Obronił mnie Dorian
- Jej się pytam - spojrzał na mnie swoimi pięknymi niebieskimi oczami w które i tak musiałam skłamać.
- Nie to nie prawda - i znowu kłamię , kłamię , kłamię , ciągle go okłamuję ...
- To dobrze - odetchnął z ulgą . 
-Chodźmy stąd , straciłam chęć na cokolwiek - odezwała się w końcu Wiki
- Popieram - ucałował ją Dorian


* miesiąc później * 22 grudnia


Przez miesiąc nic ciekawego w moim życiu się nie działo. Jedyne co ... Wydaje mi się , że tata bardziej polubił Fabiana.


Siedziałam na parapecie patrząc jak dzieci przed blokiem lepią bałwana. Nagle poczułam ciepły oddech na szyji . To Fabian , trzymał dwa kubki gorącego kakao.

-Co Robisz ? - zapytał podając mi kubek napoju. 
-Siedzę i patrzę . - rzuciłam
-Mhm. A mogę popatrzeć z Tobą ? 
-Jasne - zrobiłam miejsce chłopakowi koło mnie , on usiadł i położył głowę na moim ramieniu. Uwielbiam zimę. Uwielbiam jego.

*** Reszta jutro ... Może ;) 

Napisałam rozdział mimo tego , że nie ma 3 komentarzy, trudno . 
Właśnie dostałam opieprz , za to , że siedzę cały czas tylko przy kompie (siedzę dziś 1,5 h -.-' ) Proszę was o komentarze , a rozdziały będą dłuższe < 3 
Kocham  
- niektórym znana jako Ness , niektórym jako Hazzerowa , a niektórym po prostu jako Agnieszka xx... <3 

PS. Jutro postaram się dodać wcześniej i więcej , jakby kogoś to interesowało . :)

sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 2

Siedzieliśmy sobie na kanapie , przytuleni, po cichu. Nie pytał o nic, między innymi za to go kocham.
Pierwsza minuta , druga , trzecia , czwarta , dwudziesta . Cisza ... dwudziesta siódma minuta ... Zapytał . 
- Porozmawiamy? - nie odpowiedziałam  
-Kochanie proszę. - znowu nic.
-Ktoś zrobił Ci krzywdę ? - tylko lekko zaprzeczyłam głową.
-To co się stało ? Mnie możesz powiedzieć.
-Po prostu... - zawahałam się - chyba ... - chciałabym to z siebie wyrzucić .
-Powiedz co się stało , a razem damy jakoś radę. - Będzie wypytywał i wypytywał ... Trzeba coś zmyślić ...
- Boje się , że Cię stracę ... - skłamałam 

   O to co prawda też się martwiłam , w końcu Fabian , to chłopak idealny, a on spotyka się z taką małolatą jak ja. Ale to nie było najgorsze. Może uwierzył ? Uśmiechnął się i powiedział : 

- Głuptasie. Nikt Ci mnie nie odbierze. Wiesz czemu ? - zaprzeczyłam 
-Bo Cię kocham. Kocham Cię tak po prostu . Bezinteresownie. Kocham , kocham, kocham.Mogę to powtarzać cały czas. - Przytulił mnie i pocałował w czoło , abym poczuła się bezpiecznie.Rozchmurzyłam się . 
- Kochanie? - zapytałam jeszcze pozorni lekko smutna 
-Tak? - odpowiedział delikatnie , jakby te słowa miały mnie kaleczyć.
-Mam dwa pytania.
- Wal śmiało - uśmiechnął się ukazując urocze dołeczki . 
- Pierwsze to , czy nie jest Ci za gorąco w kurtce ? A drugie to .... CO DZIŚ JEMY ?! - zapytałam radośnie
-Ooo . Wróciła moja szczęśliwa ukochana dziewczyna - powiedział zdejmując kurtkę. 
- No to co jemy ? - mówiłam skacząc po kanapie. 
- Kocham Twoje ADHD. - zaśmiał się  - może dziś zjem ... Ciebie ? - przełożył mnie przez ramię i zaniósł do mojego pokoju. Delikatnie położył na łóżku i zaczął całować.

-Kiedy wracają twoi rodzice ? - przerwał na chwilę

- za 2 godziny. Ale mama pytała , czy moglibyśmy ugotować obiad. Moglibyśmy ? 
-Moglibyśmy- Odparł 
- Wiec mamy 40 min dla siebie . - wrzasnęłam uradowana podkreślając dwa ostatnie słowa.
- Coś jak ta zabawa.... 7 minut w niebie.
- Tylko , że my mamy 40 i nie musimy wchodzić do szafy.


~~~~~~ ***

Nie mam zbyt czasu na dłuższy dzisiaj , 3 komentarze = następny rozdział. ;) 







wtorek, 6 listopada 2012

Rozdział I - Jestem Natalia

22 listopada

*Natalia*

I znowu szary dzień, patrząc za okno widzisz ten sam cholernie nudny krajobraz kilku obskurnych bloków, parking i sklep spożywczy.
Siedzę w przedostatniej ławce starając się dostrzec cokolwiek pięknego w tej szarej codzienności.
Dzień w dzień to samo. Nic nowego... Siedzę i patrzę, lecz nie znajduję nic ciekawszego niż szczęśliwie zakochana para, albo dzieciaki grające w piłką przed blokiem.
Cieszę się, że szkoła jest zaopatrzona chociaż w okna. Mogę pomyśleć obserwując deszcz i liście spadające z drzew.Trzeci rok tu siedzę. Mówiłam nic nowego. Po za szkołą czuję się jak O,5 tej szczęśliwej pary opisanej wyżej. Ja i Fabian. Szkoda, że go tu teraz nie ma. Wiki też nie ma ze mną. Dlaczego muszę chodzić do tej szkoły? W szkole i dopóki przez co najmniej pół godziny nie na przytulam się z Fabs'em czuję smutek i osamotnienie. Nie powiem mu tego, że  w szkole czuję się źle, ponieważ jego tam nie ma. To Fabian. On byłby w stanie zmienić szkołę dla mnie, a i tak cudem jest to, że go nie wywalili z jego szkoły. Chodzę do szkoły do której chodzę, tylko ze względu na poziom i profil. Kiedy myślę, że będę musiała być kimś zwykłym, czuję, że nie! Nie mogę! Muszę dojść do celu, który obrałam sobie w życiu! Muszę chociaż spróbować! Musze być kimś ważnym... Wyjątkowym...

Po lekcjach wróciłam do domu, rzuciłam plecak w kąt i wpadłam twarzą w moją ulubioną poduszkę. Dzwonić? Nie dzwonić ? Zadawałam sobie to pytanie nie więcej niż 2 minuty. Chciałam już sięgnąć po telefon, żeby znaleźć chodź trochę pocieszenia, ale on mnie wyprzedził. Zadzwonił pierwszy.

-Halo? -rzuciłam , chcąc ukryć smutek, a zabrzmiało jakby bolał mnie brzuch.
-Hej kochanie! Stało się coś? Źle się czujesz? Może przyjechać?- jak zwykle wyczuł mój nastrój.
-Nie, nie! Wszystko ok, nie ma takiej potrzeby. -uspokajałam go, nie uwierzył.
-Mała co jest? Za max 15 minut będę. - rozłączył się nie dając mi wyboru.

Po 13-tu minutach usłyszałam pukanie drzwi. Chwyciłam szybko kawałek jakiegoś materiału, aby wytrzeć resztki mokrych śladów z twarzy. Zgramoliłam się z łóżka, pobiegłam otworzyć drzwi po drodze wymuszając twarzowy grymas potocznie nazywany uśmiechem. Ludzie twierdzą, że świadczy o szczęściu. Bzdura! Mogę uśmiechać się nawet na pogrzebie , nie robię tego tylko z przyzwoitości. Mój uśmiech nic nie znaczy.

Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się wysoki, niebieskooki brunet w czarnej kurtce i czapce ze śmiesznym pomponem koloru niebieskiego. 189 cm mojego szczęścia. Od razu mnie przytulił a ja, jak to ja, nie wyrobiłam i się rozbeczałam. Teraz już był pewny, że coś się dzieje. Nie odpuści za cholerę.
***
Taki Tam Rozdział I. Za niedługo dodam II rozdział. Proszę o kilka słów krytyki.+Chętnie czytam wszystkie blogi, jeżeli ty czytasz mój.Dodaj się do obserwatorów. <3

poniedziałek, 5 listopada 2012

Bohaterowie < 3

Natalia : 

15-to letnia dziewczyna dążąca do spełnienia swoich marzeń. Nie wierzy w sukces do końca, lecz nie poddaje się.Ma niespełna   1,7 m , gra na gitarze, pianinie , ale najwięcej szczęścia daje jej śpiew. Jej największym skarbem jest jej kot - Felicja. 


Wiktoria:

Również ma 15 lat i jak Natalia chce spełnić marzenia. Kocha taniec. Ma 167 cm wzrostu. Ma młodszego brata który ma 12 lat i ma na imię Max.


Dorian : 

Ma 18 lat i spotyka się z Wiki. Przyjaźni się z Natalią i Fabianem. Jest wysokim brunetem (1,87 m) z niebieskimi oczami. Jego pasją jest jazda na BMX i gra w gry typu Call of Duty. 

Fabian : 

Spotyka się z Natalką , ma 19 lat, ale  raz w życiu przez głupią nauczycielkę historii nie znał i zaprzyjaźnił się z Dorianem.Oprócz Jazdy na Bmx'ach uwielbia śpiewać i grać na gitarze dla swojej ukochanej . Po prostu chłopak ideał. <3